Counter

Liczba odwiedzin:
© Copyright 2000 FTLS (Tyndiuk Frédéric). All rights reserved.

"Boże Narodzenie". Scenariusz przedstawienia

warning: Parameter 1 to theme_field() expected to be a reference, value given in /var/www/bialystok.edu.pl/biblioteka/cms/serwis/includes/theme.inc on line 170.

Osoby:

  • Kaśka
  • Matka
  • Ojciec
  • Brat Paweł
  • Trzy Przyjaciółki
  • Kolega
  • Nieznajomy
  • Józef
  • Maria
  • Człowiek
  • Dwaj Pasterze

Inscenizacja:

Scena podzielona jest parawanem na dwie części. Z lewej strony świat dzisiejszy, choinka ozdobiona łańcuchami. Stół, dwa krzesła. Na jednym przy stole siedzi Kaśka i odrabia lekcje.
Z prawej strony czasy Chrystusa, w głębi stajenka, bliżej drzewa, choinki. Z każdej strony inne światła.
Równoczesne rozgrywanie się scen współczesnych i starożytnych ma uświadomić widzom, że mimo innych czasów, trzeba nadal żyć zgodnie z uniwersalnymi zasadami.

Scena I. z lewej strony, współczesność.

Matka, Kaśka. Matka wyciera stół. Wchodzi, zataczając się, Ojciec.

Matka do Kaśki:
Pomóż ojcu, jest bardzo zmęczony po pracy. Ojciec się rozbiera z kurtki, matka się go boi, zapobiegliwie zabiera ubranie, ojciec siada na krześle ,które stoi przed publicznością, córka klęka i zdejmuje mu kalosze.

Kaśka:
Właśnie widzę! Mówi pogardliwie.

Ojciec:
Nie pyskuj gówniaro, na chleb zarabiam, to mam prawo zmęczony być…

Matka łagodzi:
Posiedź sobie, zaraz ci zupy naleję.

Ojciec:
Mam gdzieś twoją zupę, spać mi się chce. I niech tylko ktoś piśnie, to pożałujecie! Wstaje i wolnym krokiem wychodzi.

Matka do córki:
Ojciec jest zdenerwowany, przed świętami dużo roboty…A on dba o nas, pieniądze przynosi. Zobacz, czy już zasnął?

Córka idzie na krawędź sceny, zagląda gdzieś „do pokoju” i kiwa głową.

Siada na środku sceny, smutna i obejmuje rękami kolana. Matka wychodzi, po chwili wraca trzymając w ręku pieniądze, chucha i wkłada do kieszeni fartucha. Ciemność.

Scena II. Z prawej strony, czasy Chrystusa.

Kolęda: „Cicha noc”.
Maria, Józef, potem Człowiek Maria i Józef trzęsą się z zimna, niosą tobołki, otuleni w chusty.

Maria:
Zimno mi, Józefie. Kiedy wreszcie odpoczniemy?

Józef:
Jest już ciemno, może wreszcie coś znajdziemy. Puka w powietrzu , zza kurtyny wychodzi jakiś człowiek. Józef do niego: Dobry człowieku, możesz nas przenocować? Moja żona jest zmęczona, a lada chwila nasze dziecko przyjdzie na świat.

Człowiek:
Małe, płaczące dziecko? Nie potrzebuję kłopotów, odejdźcie stąd. Poproście kogoś innego.

Józef:
Ale jest już ciemno, nic nie znajdziemy, bardzo prosimy o jakiś kąt.

Człowiek:
Tam w polu stoi stara szopa, będzie wam przynajmniej sucho. Pasterze dadzą wam chleba. Odejdźcie stąd!

Maria:
Chodźmy Józefie, tam będzie zupełnie dobrze.

Józef:
Tak się martwię, że nie mogę bardziej się o ciebie zatroszczyć. Siadają pod szopą.

Scena III. Z lewej strony, współczesność.

Tłum ludzi, wszyscy ze świątecznymi reklamówkami, przechodzą obok siebie, potrącają się. W tłumie Matka, Kaśka, Brat, Ojciec, zdenerwowani, niosą reklamówki, pudła, wypadają im. Kaśka na końcu smutna. Dochodzą do stołu, układają na nim pudełka i paczki, siadają zmęczeni.

Matka do Kaśki:
Połóż na chwilę te prezenty. Musimy odpocząć. Ty niezdaro.

Ojciec do Matki:
Ile jeszcze zamierzasz wydać? Moją krwawicę wydajesz!

Matka nie słucha, szuka w torebce:
Gdzie ja mam tę kartkę? Co jeszcze mamy kupić?

Brat:
Orzechy, pomarańcze, słodycze.

Matka:
Karpia, kapustę, łazanki, mak, śledzie.

Kaśka:
Może wejdziemy do kościoła, dzisiaj stroją szopkę.

Matka:
Nie ma czasu, jeszcze tyle rzeczy do kupienia. Nowa choinka, prezenty. Gdzie teraz idziemy? Pedet, Oszołom, Centrum Park?

Kaśka:

Kupić, kupić! Dla was święta to tylko zakupy!

Zbierają niezdarnie paczki. Musi ich być naprawdę dużo. Wychodzą.

Scena IV. Z prawej strony.

Kolęda:
„Wśród nocnej ciszy”

Józef, Maria, Pasterz. Maria trzyma na ręku chustę z dzieckiem, uśmiechnięta, obok krząta się Józef, mości siankiem żłóbek. Pasterz klęczy przed Matką Boską.

Józef:
Jesteś zmęczona, kochanie, może się położysz? Siada przy matce.

Maria:
Nie mogłabym zasnąć, nie mogę się na niego napatrzeć, ma takie małe nóżki i rączki. Kładzie dziecko do żłóbka, pochylają się nad nim.

Pasterz (z ukłonem):
Pani, może ci czegoś trzeba? Za chwilę pasterze przyniosą ciepłą strawę i koce, żeby nie było wam zimno.

Drugi pasterz (z ukłonem):
O witaj Królu Niebieski! Przybyliśmy ci służyć. Aniołowie obudzili nas i kazali nam tu przyjść, a gwiazda wskazała nam drogę.

Maria:
Dziękujemy wam, ale nam naprawdę nic nie trzeba. Cieszymy się tym, co mamy.

Józef:
Podtrzymujcie tylko ogień, żeby nie zagasł i w modlitwie podziękujcie Bogu. Klękają.

Scena V. Z lewej strony.

Matka, Kaśka. Matka z miotłą i ścierką, Kaśka przy stole.

Kaśka: Mamo…

Matka (cały czas sprząta): Dziecko, nie mam czasu, widzisz ile jeszcze sprzątania. Wynieś śmieci.

Kaśka:
A Paweł nie może? Chcę pogadać…

Matka:
Paweł, usłyszał słowo sprzątanie i już go nie ma. Tak to już jest z tymi chłopami, twój ojciec też… Kaśka wchodzi jej w słowo.

Kaśka:
Co byś powiedziała, gdybyś się dowiedziała, że jestem w ciąży?

Matka:
…też gdzieś sobie poszedł, nawet nie wiem dokąd. Bierz już te śmieci! Ty w ciąży? Dociera do niej sens słów.

Kaśka:
Nie, nie, nie martw się. Nie ja, tylko Marta.

Matka:
Wiedziałam, że się dziewczyna doigra. I co teraz?

Kaśka:
Chce usunąć, rodzice nie wiedzą.

Matka:

I dobrze, po co jej taki problem w maturalnej klasie? Studia skończy i będzie miała czas na dzieci. Idź już z tym koszem.

Kaśka:
No tak, trzeba posprzątać przed świętami Narodzenia Pańskiego…

Scena VI. Z prawej strony.

W środku święta rodzina, wokół pasterze. Śpiewają „Przybieżeli do Betlejem…”

Scena VII. Z lewej strony.

Cicha muzyka imprezowa.
Na środku siedzą cztery dziewczyny, oparte o siebie plecami. W rękach butelki z piwem, papierosy, jedną z nich jest Kaśka. Wchodzi Kolega.

Kolega:
I jak się bawicie, dziewczyny? Dajcie zajarać. Bierze od nich papierosa. Siada przy nich.

Przyjaciółka I.:
Zawsze powtarzam, że takich świątecznych imprez jak u ciebie nie ma nigdzie.

Przyjaciółka II.:

A gdzie twoi starzy w tym roku świętują?

Kolega:
Pojechali do Grecji, wieszać bombki na oliwce. Może pierożka z kapustką, mam tego całą lodówkę!

Przyjaciółka I.:
Ty to masz życie!

Kolega:
Jak świętować, to świętować.

Nieznajomy:
Cze, foczki, browara pijecie? A może chcecie czegoś lepszego, mam świeżutki, świąteczny towar, pierwszej jakości.

Przyjaciółka I.:
Czemu nie, dawaj.

Przyjaciółka II.:
Ja też się piszę, moi starzy pojechali do babki, wrócą jutro, mogę robić, co tylko chcę.

Kaśka: To ja już pójdę. Wstaje i chce wyjść. Chłopak ją zatrzymuje.

Nieznajomy: Dla ciebie mam coś ekstra, i to gratis. Wyciąga torebkę z kieszeni.

Dziewczyny: No, Kaśka, nie odpadaj! Świetny świąteczny sprzęt!
Odchodzą z chłopakami, odwracają się plecami do widowni, potem siadają oparte o siebie plecami. Po chwili podniesionymi głosami zaczynają mówić.

Przyjaciółka I.:
Mamo, kiedyś zawsze czekałam na św. Mikołaja, na co dzisiaj czekam?

Przyjaciółka II.:
Gdzie są nasi rodzice, dlaczego nie chcemy ich znać? Kiedyś w święta chodziło się na łyżwy i do kościoła, jak byłam mała, to zawsze z tatą chodziłam…To było prawdziwe rodzinne święto.

Przyjaciółka I.:
Ja tak czekałam na te święta i tak się cieszyłam z choinki, z prezentów…A dzisiaj? Chińskie pierożki i trawa.
Kaśka: Nieeeeeeeeee! Krzyczy rozdzierająco. Przechodzi na drugą stronę sceny i klęka przed żłóbkiem. Kolęda.


Opublikowano 19 czerwca 2007r.