Counter

Liczba odwiedzin:
© Copyright 2000 FTLS (Tyndiuk Frédéric). All rights reserved.

Wycieczki szkoleniowe

Teresa Dardzińska - nauczyciel bibliotekarz Zespołu Szkół Rolniczych im. Stefanii Karpowicz w Krzyżewie


SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU STUDYJNEGO DO AUSTRII, NIEMIEC I SZWAJCARII

 

Centrum Edukacji Nauczycieli w Suwałkach zorganizowało seminarium wyjazdowe nauczycieli-bibliotekarzy do Austrii, Niemiec i Szwajcarii w dn. 29. 03-06. 04. 2003r. Program obejmował: bibliografie narodowe Austrii, Niemiec i Szwajcarii; organizację i technikę udostępniania zbiorów bibliotecznych w bibliotekach szkolnych, miejskich, uniwersyteckich i klasztornych; metody pracy z użytkownikiem; sposoby wykorzystania technik informatycznych w pracy bibliotecznej; metody opracowania dokumentów elektronicznych znajdujących się w zbiorach; kształcenie i doskonalenie zawodowe bibliotekarzy w Austrii, Niemczech i Szwajcarii.

Edukację programową za granicą przygotowała Unia Europejska Federalistów, którą reprezentował sekretarz generalny Jan Makrocki oraz nauczyciel konsultant Centrum Edukacji Nauczycieli w Suwałkach, Agnieszka Sieniawska. Wyjechało z nami 2 tłumaczy jęz. niemieckiego, gdyż spotkania toczyły się w języku niemieckim, jedynie w bibliotece w Zurychu spotkaliśmy (był z nami jeden bibliotekarz) panią mówiącą po polsku.

Podróż rozpoczęła się w sobotę, 29 marca w Suwałkach, również w Białymstoku, Warszawie i Łodzi dosiadali się uczestnicy wyjazdu. Na miejsce dotarliśmy w niedzielę, 30 marca, w godzinach popołudniowych. Podróż wiodła przez Niemcy do miejscowości Bezau, położonej w zachodniej części Austrii.

Zwiedzamy Bezau

Mieszkaliśmy w pensjonacie w niewielkiej wsi, w Alpach, niedaleko granicy ze Szwajcarią i Niemcami. Wspaniałe krajobrazy, wysokie, zaśnieżone szczyty gór, wodospady górskie, kręte drogi nad przepaścią, były powodem do zachwytu nad pięknem alpejskiej przyrody i zachętą dla turystów.

W poniedziałek wyjechaliśmy do Szwajcarii, do Rapperswilu, żeby zapoznać się ze zbiorami Muzeum i Biblioteki Polskiej oraz złożyć wizytę w bibliotece miejskiej. Rapperswil to niewielkie, 9-tysięczne miasteczko leżące nad jeziorem Zurych. Cennym zabytkiem jest zamek z XII -XIV w.

Zamek w Rapperswilu

W 1871 r. w tym zamku zakupionym przez hrabiego Władysława Platera powstało Muzeum Narodowe Polskie. Zgromadzono tu cenne zbiory rękopisów, druków, map i atlasów, listów, dokumentów historycznych dotyczących Polski i Polaków .Biblioteka stała się na przełomie XIX i XX w .największą biblioteką polską na emigracji, pretendującą do roli biblioteki narodowej.

W 1921 r. Muzeum i Biblioteka Polska przeszły na własność narodu polskiego, a zbiory w 1927 r. przewieziono do Warszawy. Zbiory muzealne przyłączono do Muzeum Narodowego, biblioteczne przekazano Bibliotece Narodowej, rękopisy oddano w depozyt Centralnej Bibliotece Wojskowej. Księgozbiór biblioteki rapperswilskiej spłonął prawie całkowicie w czasie II wojny światowej.

W Bibliotece Polskiej w Rapperswilu w latach 1892-1896 bibliotekarzem był Stefan Żeromski.

Obecnie Muzeum Polskie prezentuje kulturę, sztukę i folklor, polską emigrację na Zachodzie(1831, 1863, 1945), Polaków w Szwajcarii.

Folklor prezentowany w muzeum

Przy muzeum istnieje Biblioteka Polska, księgozbiór liczy około 250 tys. woluminów, który jest udostępniany w niewielkiej ilości godzin lub na życzenie. Organizowane są tu też czasowe, okolicznościowe wystawy cennych ksiąg i innych dokumentów: listów, zdjęć, map, portretów, rzeźb, ubiorów, przedmiotów codziennego użytku sławnych ludzi, stylowych mebli. Zamek posiada piękną salę rycerską, organizowane są tu koncerty, spotkania z wybitnymi ludźmi, gościł tu m. in. prez. Lech Wałęsa.

Z baszty rozciąga się piękny widok na jezioro Zurych, pasące się daniele na łące przy zamku uzupełniały ten wspaniały pejzaż.

Następnym naszym celem była biblioteka miejska, mieszcząca się w zabytkowym budynku, obsługująca lokalne społeczeństwo. Prace biblioteczne i obsługa czytelników są skomputeryzowane.

Do Bezau powróciliśmy na obiadokolację Następnie spotkaliśmy się na wieczorku zapoznawczym przy winie, czas upłynął w miłej i przyjemnej atmosferze.

Wieczorek zapoznawczy

We wtorek, 1 kwietnia, udaliśmy się do Bregencji. Bregencja - miasto w zach. części Austrii, przy granicy ze Szwajcarią, Niemcami i Liechtensteinem, nad jeziorem Bodeńskim, liczące około 120 tys. mieszkańców, stolica kraju związkowego Vorarlberg. Odwiedziliśmy tu bibliotekę szkolną mieszczącą się w klasztorze cystersów. Szkoła kształci chłopców w wieku 10 - 18 lat pochodzących z różnych części świata i jest płatna.

Biblioteka szkolna posiada dość duży księgozbiór, około 5 tys. wol., uczniowie mają wolny dostęp do półek, jest bezpłatny Internet, obsługa czytelników i prace biblioteczne są skomputeryzowane.

Biblioteka w klasztorze cystersów

Następnie zwiedziliśmy kilka sal klasztornych, bogato zdobionych, tu zostały zgromadzone piękne obrazy, rzeźby, zegary, meble, oglądaliśmy wspaniałe witraże w oknach.

Witraże w oknach sali klasztornej, gdzie mieści się biblioteka

Biblioteka klasztorna to istne muzeum ksiąg, od rękopiśmiennych, inkunabułów po przepiękne księgi w skórzanych oprawach. Wielotysięczny księgozbiór zgromadzono w kilku salach, z niektórych tylko mogą korzystać osoby świeckie - mężczyźni, w drodze wyjątku pozwolono i nam, kobietom, na wstęp do sal, aby obejrzeć piękne i cenne księgi. Osoby duchowne mają obowiązek studiować księgi codziennie. Byliśmy pod wrażeniem, oglądając bibliotekę klasztorną. Obiad zjedliśmy w stołówce klasztornej, mieszczącej się w podziemiach.

Następnie odwiedziliśmy bibliotekę w Bregencji, mieszczącą się w pomieszczeniach opactwa benedyktynów, zakupionych na cele biblioteczne. Sama biblioteka mieści się w budynku kościoła, inne działy biblioteki w pozostałych pomieszczeniach, np. w gabinecie przeora została urządzona sala wykładowa. Został przeprowadzony generalny remont kościoła, przystosowano go do wymogów biblioteki, pośrodku urządzono salę widowiskowa, dostawiono balkony, istnieje wolny dostęp do półek. Biblioteka jest skomputeryzowana, obsługuje około 8 tys. czytelników, którzy mogą również korzystać na miejscu z księgozbioru poklasztornego. Biblioteka jest zadbana, sprawia duże wrażenie, jest oryginalna z racji swego umiejscowienia.

Biblioteka w budynku kościoła

Stare księgi w bibliotece klasztornej

Przykład księgi łańcuchowej i księgi przytroczonej do pasa

Ostatnim punktem dnia była wizyta w parlamencie krajowym Vorarlbergu, powitał nas sekretarz premiera, później osobiście premier.

Zwiedziliśmy budynek, następnie parlament, tu siedzieliśmy w ławach poselskich i słuchaliśmy wiadomości na temat funkcjonowania parlamentu, roli samorządu i sytuacji Austrii po wejściu do Unii Europejskiej. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia, przy kawie i ciastkach spotkanie upłynęło w miłej atmosferze.
W środę, 2 kwietnia, udaliśmy się do Konstancji, miasta w Niemczech nad jeziorem Bodeńskim, około 70 tys. mieszkańców, przy samej granicy ze Szwajcarią. Naszym celem była biblioteka uniwersytecka. Przyjął nas osobiście dyr. biblioteki, zapoznał z historią, organizacją i techniką udostępniania zbiorów. Biblioteka ma również charakter publiczny, obsługuje innych czytelników. Jest umiejscowiona pośrodku budynku uniwersytetu, który zajmuje powierzchnię 300 x 300 m pod jednym dachem. Biblioteka ma 2 mln zbiorów. Jest otwarta na okrągło, z tym, że od 23 godz. do 6 rano z księgozbioru można korzystać tylko na miejscu. Czytelnik może swobodnie przemieszczać się po całej bibliotece, korzystać z 130 komputerów z dostępem do Internetu, z kserokopiarek na kartę lub na monety. Zbiory są czytelnie oznakowane, łatwo dostępne dla czytelnika. Biblioteka posiada duży zbiór jednostek audiowizualnych w obcych językach, taśm magnetofonowych, płyt CD do nauki różnych języków obcych.

Książki są kodowane, cały proces wypożyczania jest w pełni skomputeryzowany, czytelnik dostaje do ręki rachunek z konta czytelniczego, co aktualnie wypożyczył. Wszystkie prace biblioteczne są również skomputeryzowane. Ewenementem w bibliotece uniwersyteckiej były nowe książki na łańcuchu. Okazało się, że są to najnowsze kodeksy prawne dla studentów, i aby mogło z nich korzystać jak najwięcej, to przykuto je łańcuchami do regału. Wzbudzało to powszechne zainteresowanie.

Wielokilometrowa wędrówka po bibliotece spowodowała, że wszyscy uczestnicy wycieczki z chęcią udali się do stołówki uniwersyteckiej, gdzie wraz z dyr. biblioteki zjedliśmy obiad.

Następnie wróciliśmy do Konstancji (uniwersytet znajduje się kilka km za miastem), tu indywidualnie zwiedzaliśmy miasto. Niezapomniane wrażenie sprawił pomnik Imperii, trzymającej na swych rękach posągi cesarza i papieża, jako symbol władzy kobiety nad światem. Pomnik obraca się wokół swej osi, stoi na molu, nad jeziorem BodeńskimV W Konstancji jest katedra romańsko - gotycka X-XV w. słynna z soboru powszechnego w latach 1414 - 1418 i spalenia Jana Husa na stosie w 1415 r. Są tu relikwie św. Konrada Zwiedzając katedrę, udziela się tu duch czasu, przepiękne witraże,. rzeźby, obrazy, architektura wnętrza sprawiają niezapomniane wrażenia. Ciekawostką jest również pomnik ułomności ludzkiej znajdującej się w parku. Pomnik to kilka wyrzeźbionych postaci uosabiających wszystkie .najgorsze przywary ludzkie: lenistwo, chciwość, pazerność, obżarstwo V itp. Spacerując wąskimi uliczkami starego miasta, można było podziwiać architekturę domów, oglądać wystawy sklepów, napić się kawy. Pełni wrażeń, zmęczeni wróciliśmy do Bezau.

W czwartek, 3 kwietnia, udaliśmy się do Zurychu. Tu zwiedziliśmy wydawnictwo szkolno-pedagogiczne. Z historią i bieżącą działalnością zapoznał nas osobiście dyr. wydawnictwa. Zostaliśmy tu miło ugoszczeni i obdarowani książką o wydawnictwie i Szwajcarii. Następnie złożyliśmy wizytę w bibliotece centralnej Zurychu, która także jest kantonalną, miejską i uniwersytecką biblioteką. Biblioteka posiada około 4,3 mln woluminów, w tym około 34 tys. starodruków, przepięknych ksiąg.

Biblioteka ma 6 pięter podziemnych magazynowych, klimatyzację. Wypatrzyliśmy tu na regale pierwsze wydanie Słownika Lindego.Poszukiwania książek są w pełni zautomatyzowane. Książki z magazynu są przenoszone w automatycznej skrzynce jeżdżącej na szynach między piętrami do biurka bibliotekarza. Do dyspozycji czytelników są liczne komputery w czytelniach, stoliki są umiejscowione w zaciszach regałów, dużo czytelników pracowało z własnymi komputerami. Z biblioteki centralnej użytkownicy wypożyczyć mogą nie ograniczoną ilość książek, tyle ile mogą unieść, stwierdziła nasza przewodniczka, Szwajcarka mówiąca po polsku. Także finansowo biblioteka była nieograniczona. Cóż, to przecież Szwajcaria.

Moją uwagę zwróciła również tablica w holu biblioteki. Na niej było umieszczone polskie nazwisko - darczyńcy biblioteki, wpłata 2 mln franków.

Czas wolny spędziliśmy na oglądaniu panoramy miasta, wystaw sklepowych, zegarków i komputerów. Zurych to czyste miasto o gęstej zabudowie, zieleni w pojemnikach, kulturalnych kierpwcach, którzy zatrzymywali się kilka metrów przed przejściem dla pieszych.

W Zurychu przebywali m. in. Lenin i Lew Trocki. Z powodu krótkiego czasu nie udało się nam, niestety, odnaleźć ich śladów. Nasze zainteresowanie wzbudził również parking zbudowany nad rzeką Limmat.

W piątek, 4 kwietnia, udaliśmy się do Sankt Gallen, aby obejrzeć księgozbiór biblioteki klasztornej, umiejscowionej na 14 miejscu w świecie pod względem wartości zbiorów. W 612 r. mnich św. Gallen założył tu pustelnię, przekształconą w VIII w. w klasztor, od 747 r., opactwo benedyktynów, ośrodek nauki, sztuki. W bibliotece klasztornej wybudowanej w 1766 r. przechowywane są cenne zbiory średniowiecznych manuskryptów, inkunabułów oprawionych w skórę i cenne kamienie szlachetne, starodruków, map, literatury kościelnej w różnych językach. Biblioteka ma przepiękny wystrój wnętrza, rzeźbione szafy biblioteczne i stoły wystawowe, obrazy, freski, a nawet mumia egipska, budzące zachwyt zwiedzających. Zabronione tu było wszelkie fotografowanie i filmowanie, dyskretne kamery obserwowały poczynania zwiedzających.

Następnie udaliśmy się do Liechtensteinu, do Vaduz. Liechtenstein ma powierzchnię 160 kni2 graniczy z Austrią i Szwajcarią, od północy graniczna rzeka Ren, mieliśmy tu okazję zobaczyć most drewniany zabudowany. Krótki spacer po mieście, w dali szczyty Alp, oglądanie wystaw sklepowych, zakup pamiątek i uwiecznienie na zdjęciach najciekawszych miejsc, wypełniły czas wolny w Liechtensteinie.

Powrót do Bezau, a później wieczorek pożegnalny. Dopiero dotarło do nas, że już kończy się wyjazd, czas wracać do swoich codziennych obowiązków.

W sobotę rano, 5 kwietnia, wyjeżdżamy do Polski. Po drodze zwiedzamy zamek Neuschwanstein, bajkowy zamek śpiącej królewny Walta Disneya. Zamek budował król bawarski Ludwik II (1845 - 1886), Szalony, gdyż jego specyficzne podejście do budowy zamków oraz do sponsorowania sztuki doprowadziło rodzinny kraj niemal do ruiny. Zamek budowano 23 lata, stał się zbiorem kilku stylów architektonicznych. Główne pomieszczenie - Sala Tronowa jest w stylu bizantyjskim, w sypialni króla jest misternie rzeźbione łoże z wielkim baldachimem. Czternastu majstrów pracowało nad wystrojem tej komnaty przez cztery lata. Duża Sala Śpiewaków na czwartym piętrze jest poświęcona życiu Parsifala, bohatera popularnej opery Wagnera.

Od strony użytkowej i mieszkalnej zamek stanowi dobrze zaplanowany kompleks budynków, wyposażony w bieżącą wodę, spłukiwane toalety oraz system ogrzewania, co w ówczesnych czasach było nowoczesnym rozwiązaniem technicznym. Zaopatrywany był m. in. w świeżą wodę ze źródła górskiego. 200 mniszek przez 7 lat wykonywało jedwabne obicia na krzesła i fotele w całym zamku. Co roku przybywa tu 500 tysięcy osób, turyści przemierzają codziennie 35 km korytarzy i komnat oraz 400 stopni schodów.

Po obejrzeniu zamku wracamy do kraju. W niedzielę, w południe" jesteśmy już w Białymstoku. Wycieczka dobiegła końca. Pełni wrażeń i bogatsi o nowe doświadczenia, rozstajemy się.

Myślę, że program szkolenia był ciekawie zaprojektowany i został całkowicie zrealizowany .Dla nas, zawodowych bibliotekarzy, możliwość zobaczenia wspaniałych bibliotek, zwłaszcza klasztornych, dała przeżyć fascynującą przygodę.

Wyjazd studyjny do Austrii, Niemiec i Szwajcarii stał się okazją, żeby zdobyć nowe doświadczenie przydatne do pracy w bibliotece szkolnej. Organizacja i technika udostępniania zbiorów bibliotecznych w tych krajach jest w pełni zautomatyzowana i skomputeryzowana. Użytkownik uzyskuje potrzebną informację w nie skomplikowany sposób i szybko, otoczony jest "biblioteczną opieką" gdyż w przypadku nieradzenia sobie, może liczyć na pomoc ze strony personelu bibliotecznego. Karty chipowe umożliwiają sprawdzenie swojego konta książkowego, wszechobecne komputery pomagają w odszukaniu informacji, kserokopiarki w ich powieleniu.

Biblioteka jest dla użytkownika, dlatego jest czynna non stop, dlatego też można wypożyczyć nieograniczoną ilość książek i chodzić swobodnie między regałami prawie po całej bibliotece, korzystać nawet ze starodruków.

Wyjazd pozwolił mi nawiązać nowe znajomości, które, mam nadzieję, zostaną podtrzymane, wymienić doświadczenia z pracy z innymi bibliotekarzami, porównać bibliotekę,. w której pracuję, z innymi podobnymi bibliotekami

Opublikowano 2 czerwca 2004r.